|
Hszaszcz bżmi w tszcinie...
30-12-2005, 07:01:00
To nie pomyłka redakcyjnego chochlika. Tak bardzo często piszą właśnie dyslektyczne dzieci. Koledzy kpią z nich twierdząc, że nasze dziecko jest głupie i nie umie się uczyć. Jaka jest prawda?
Zapytaliśmy o to Annę Buźniak, terapeutę pedagogicznego, eksperta OBIEKTYW.info.
— O dysleksji wszyscy już słyszeliśmy, wiemy o niej wszystko, a w każdym razie takie jest nasze przekonanie. Dyslektyków, bardziej lub mniej zadowolonych ze swojej „inności” jest bardzo wielu, a ich liczba stale rośnie. Termin „dysleksja” stał się swoistym usprawiedliwieniem, co w konsekwencji wywołuje irytację otoczenia, uśmieszek drwiny (znamy to- „paluszek i główka...”), po prostu zmęczenie i znudzenie tematem, zniechęcenie.
W powodzi tych wszystkich sądów tracimy często z oczu przypadki głębokiej dysleksji i prawdziwego dramatu dziecka, które nie może nawiązać kontaktu ze światem, przede wszystkim poprzez przekaz pisemny (nadawanie i odbiór komunikatów), choć innym udaje się to w miarę bezproblemowo.
Co czuje, co myśli dziecko, gdy to, co dla innych, prędzej czy później staje się oczywistością dla niego jest zamkniętą, ciemną kartą? Głęboka dysleksja, która zdarza się wśród nas potrafi w znacznym stopniu utrudnić, a nawet uniemożliwić osobie ją posiadającej komunikację ze światem, a także korzystanie z wielu dobrodziejstw dwudziestego pierwszego wieku,jak choćby komputer z bogactwem gotowych do czytania informacji, z modą na tworzenie własnych „blogów”i stron internetowych, gdzie bez czytania i pisania nie ma się wstępu. Dyslektyk jako odbiorca komunikatu nie potrafi odczytać zawartej w nim informacji, ponieważ... albo nie rozpoznaje prawidłowo znaków graficznych-liter, albo rozpoznając właściwie wszystkie litery nie potrafi połączyć ich w całość, czyli dokonać syntezy głosek w wyrazy, albo też nie może zrozumieć znaczenia odczytywanych przez siebie wyrazów nie potrafi bowiem złamać kodu zapisu informacji ustalonego przez ludzi. Dyslektyk jako nadawca komunikatu nie potrafi w sposób prawidłowy zakodować informacji, które chce przekazać światu. Jego zapis jest na tyle zniekształcony, że staje się całkowicie niezrozumiały dla innych. Powodem są liczne błędy dyslektyczne popełniane w pisowni, takie jak mylenie liter, niewłaściwa sekwencyjność liter w wyrazie, inwersje statyczne i dynamiczne, dodawanie lub opuszczanie liter, zaburzona grafia i inne. Dysleksja zawsze manifestuje się w początkowej fazie nauki czytania i pisania, choć czasem zdarza się, że inteligentnemu dyslektykowi udaje się ukrywać swój „defekt” dość długo i w konsekwencji trafia do Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej późno. Terapia dziecka dyslektycznego jest bardzo trudna i wymaga czasu, na pierwsze sukcesy trzeba czekać długo. Jednak tylko wnikliwa, pełna diagnoza psychologiczno-pedagogiczna oraz właściwie dobrany program terapeutyczny może pomóc dziecku zagubionemu wśród znaków i ich układów, które nic dla niego nie znaczą i których sensu nie potrafi odkryć bez specyficznych drogowskazów.
|