Jak zostać szychą w gminie - poradnik.
Metoda pierwsza:
Wystarczy nam do szczęścia jakiś
malutki punkcik handlowy. Kiosk. Sklepik. Cokolwiek, dzięki czemu
będziemy mieli sposobność nawiązywania kontaktów. W małej gminie
pójdzie to stosunkowo szybko. Musimy się jeszcze odznaczać odrobiną
sprytu, oraz być koleżeńskim. Spokojnie, nie na stałe, a tylko przez
pewien czas. Handlujemy sobie więc i rozmawiamy z ludźmi. Dla każdego
mamy miły uśmiech i dobre słowo. To nic nie kosztuje. Po roku
działalności poznajemy w zasadzie wszystkich mieszkańców gminy. Teraz
możemy zacząć prawdziwe działanie.
Używając wrodzonego
intelektu (nabyty tez się sprawdza) oraz daru przekonywania, tłumaczymy
wszystkim, że jest źle. A nawet bardzo źle. Pokazujemy palcem co i jak
bardzo. Wtrącamy też mimochodem, że "ja to bym zrobił inaczej, o tak:"
- i tu przykład. Nic to, że nierealny, nie to się liczy. Ważne, by
zaczęto nas postrzegać, jako osobę, której zależy na polepszeniu losów
przeciętnego zjadacza gminnego chleba.Po pewnym czasie ludziska zaczną
nas utożsamiać jeśli nie ze zbawcą, to przynajmniej z reformatorem na
miarę Kalwina. To bezpieczne, jako że Inkwizycja już nie pali na
stosach.
Pół roku przed wyborami samorządowymi większość ludzi,
których znamy, jest przekonana, że jesteśmy idealnym kandydatem zamiast
tego niekompetentnego wójta/sołtysa/radnego* (*niepotrzebne skreślić).
Jeśli nie świadomie, to w podświadomości uważają nas za zbawcę/obrońcę
uciśnionych/cudotwórcę* (j/w).
Wtedy zgłaszamy swój akces i startujemy w wyborach. Sukces gwarantowany.
Metoda druga.
Jeśli
jesteśmy mieszkańcem gminy z dziada pradziada - będzie nam łatwiej.
Ludziska wiedzą kto jest kim, kto z kim sypia, kto kogo zdradził a kto
babę leje. To i wiedzą, że Jadźka od Dyzmów u szkół w Stolicy była, to
się nada. Szkolona, da se radę na każdym stanowisku.
Stary Dyzma
ma kupę znajomych, z którymi jeszcze za Niemca na dzika i dziwki
chadzał. Pomogą. Średni Dyzma ma traktor i koparkę - ważna osoba we
wsi. To nikt mu nie podskoczy, a i jemu pomogą. No a Jadźka Dyzmów
swoja dziewucha przecież. To i jej się pomoże.
Tu do głosu dochodzi matematyka.
W
gminie wszyscy się znają. Dyzma ma ze 150 osób znajomych. Średni mniej,
ale też koło 80. Jadźka, jako najmłodsza niby niewiele..ale kocha się w
niej syn Komendanta Straży...a ojciec nie da mu, ani jego wybrance
krzywdy zrobić. I też ma swoich znajomych.
W sumie zbierze się z 800 osób, bo znajomi też mają znajomych, a przeca kto nas będzie lepiej reprezentować, niż nasza Jadźka?
Jedziemy dalej - trzech kandydatów na stanowisko. Gmina niewielka, jakieś 2000 osób, które pójdą na wybory.
Pytanie konkursowe - Kto zostanie wybrany?
Metoda trzecia, na elektryka.
Wystarczy unikać spięć oraz mieć kontakty i układy.Dobrze też aktualnie przewodzić.
Sprawdza się przy reelekcji.
Autor:
RMR