|
Strzał w kolano.
19-11-2010, 19:25:56
Kilka dni temu zgłosił się do mnie kandydat na Wójta naszej gminy, z prośbą o zamieszczenie na stronie swojego programu w formie artykułu. Co oczywiście uczyniłem. Po dwóch dniach postanowiłem jednak napisać i do obecnie urzędującej Wójt, by poprosić ją o przedstawienie nam swojej wizji rozwoju gminy. Żeby dać szansę, ale i uniknąć oskarżeń o to, że strona jest "stroną jednego kandydata". Odpowiedź, jaką dostałem, brzmiała:
"Witam! Dziękuję za propozycję debaty na forum, jednak przyjęte wcześniej zobowiązania i zbliżający się ustawowy termin zakończenia Kampanii Wyborczej uniemożliwia mi w niej udział. Komitet Wyborczy Wyborców Nasza Gmina Wspólna Sprawa przedstawił Nasz program w ulotce wyborczej, którą mieszkańcy Naszej Gminy otrzymali do skrzynek pocztowych. Pozdrawiam: Halina Wawruch"
Cóż, chciałem dobrze. Ale - jak widać - nie zawsze wychodzi tak, jakbyśmy sobie tego życzyli. Miałem wizję debaty kandydackiej, gdzie sypią się skry... i obietnice. Gdzie kandydaci udowadniają sobie nawzajem - a i nam, czytelnikom - swoje racje i swoją wartość. Wizję, w której istnieje uczciwa wymiana poglądów i różnic w owych poglądach. Tak, jak dzieje się w normalnych, ugruntowanych demokracjach.
Udało się połowicznie - dzięki panu Zbigniewowi Kajakowi. Za co chciałbym serdecznie podziękować.
Niestety, obecna p. Wójt nie jest zainteresowana jakimkolwiek dialogiem. Owszem, może zaproszenie było wysłane zbyt późno - ale od miesiąca, czy dwóch, trąbiłem, że pora się brać za kampanię. No, chyba, że ktoś czuje się na tyle pewnie, że nie musi się starać.
Przyznam tu, z odrobiną zażenowania, że spodziewałem się dokładnie takiej odpowiedzi. Nikt nie lubi być stawiany pod ścianą, władza zaś - szczególnie. Trzeba odpowiadać na wiele niewygodnych pytań. Ba, czasem nawet kłamać. Należy też mówić w taki sposób, by nikt do końca nie rozumiał, w czym rzecz - a jednocześnie na tyle przekonująco, by rozmówca poczuł się usatysfakcjonowany. Należy w końcu przekonać do siebie ludzi - w zasadzie patrząc im w oczy. A nie jest to proste, jeśli ktoś ma np. coś do ukrycia. Żeby nie było - nic nie sugeruję, jako że nic nie wiem. Ot, to taki przykład. O wiele łatwiej jest zatrudnić fachowca, który za parę groszy opowie swoimi słowami, co dany kandydat będzie chciał robić...po czym wydrukować to i powrzucać ludziom na podwórka. Wtedy nic nie trzeba obiecywać, a i łatwiej się w razie czego wykręcić.
Pani Wójt nie miała wielkiego wyboru. Zgadzając się na publiczną debatę, musiała by stanąć oko w oko z nieco rozsierdzonymi mieszkańcami, musiała by też odwiedzić stronkę, na której wytykano jej i jej podwładnym, różne rzeczy. Wybrała więc - w jej rozumieniu - mniejsze zło (jak ja nie lubię tego określenia...)
Stąd też przypuszczam, że rozszyfrowałem informację, jaką niosła przesłana mi wiadomość - słowa: "Dziękuję za propozycję debaty na forum, jednak przyjęte wcześniej zobowiązania(...)" - oznaczają: "Moja noga nigdy tam nie postanie". Reszta wiadomości, to zwykły przekaz dla mieszkańców gminy, oznaczający - "Jestem mocna, mam was w nosie, starać się nie muszę". Przynajmniej ja to tak odebrałem.
Wybierając jednak lekceważenie wyborców - popełnia się najczęściej polityczne samobójstwo. I nie mają tu już żadnego znaczenia niewątpliwe osiągnięcia Pani Wójt.
Są po prostu rzeczy, których nie wypada robić. Szczególnie kilka dni przed wyborami. Zaliczam do nich - tytułowy strzał w kolano.
RMR
Autor: RMR
|